środa, 7 lipca 2010

Rzym antyczny

M: Ulubioną rzeczą w naszym pokoju jest dla mnie zdecydowanie klimatyzator. W nocy nie czuc było upału. Niestety o godzinie 9 trzeba było wyjść, a tu żar z nieba większy niż w Polsce w samo południe. Włosi jednak mają sposoby na upał. Oprócz okiennic i rolet w dosłownie każdym oknie mozna spotkać takie oto straganiki:



Oczywiście za tak przyjemne orzeźwienie trzeba troszkę zapłacić. Dalej metrem pojechaliśmy do centrum Rzymu. Sam pociąg metra jest naprawdę baaaardzo długi i wygląda mniej więcej tak:



(oczywiście pociąg w tle). Najpierw jeszcze kilka słów o samym Rzymie. Rzym jest bardzo lepki i brudny. Niestety Włosi sa brudni, a przez nieustający upał wszystko się tu lepi. Do tego Włosi są niezwykle głośni - trąbią, krzyczą no i poruszaja się głównie skuterami. A gdy już znajdzie sie miejsce oddalone od ulicy, to zazwyczaj ciszę zakłócaja cykady. Za to mają tu ogromny wybór makaronów:



Wysiedliśmy na stacji Termini i stamtąd ruszyliśmy prosto na Plac Wenecki, aby zobaczyć Pomnik Vitoriano, który wygląda tak:



Pomnik zbudowany jest z białego marmuru i podobno roztacza się z niego przepiękny widok, ale przy takim upale postanowiliśmy zbadać tę tezę innym razem. Z Placu Weneckiego ruszyliśmu ulicą Via dei Fori Imperiali, przy której znajdują się fora cesarskie. Jedno z nich, forum Traiana i kolumna ku jego czci:



Ukoronowaniem jest oczywiście sławne Forum Romanum, które zachowało się zdecydowanie najlepiej. Forum połączone jest bezpośrednio z Palatynem, na szcycie którego znajdują się równiez ruiny różnych budowli oraz piękne tarasy widokowe i ogrody:









A tutaj wódz, kolejny cezar Rzymski, który kiedyś przez historię zostanie doceniony, Bartolomeo Wielki ;) :



A tu czas na chwilę ochłody:



Po ochłodzie czas na... szczęście... Na Palatynie, pierwszym centrum Rzymu, wśród starożytnych ruin udało sę nam przez przypadek znaleźć coś na wspólną przyszłość:



Jeszcze kilka ładnych widoków z Palatynu i Forum Romanum:





A na zakończenie wspaniałej wędrówki ukoronowanie dzieła, czyli Koloseum. Co prawda była to już godzina 13, więc żar dał nam nieźle popalić (o dziwo, im później, tym robiło się coraz bardziej gorąco :P), ale Koloseum robi naprawdę niesamowite wrażenie. Aż trudno uwierzyć, że budowę rozpoczęto w roku 70 i trwała tylko 10 lat. Warto dodać, że w tamtych czasach całość wyłożona była mamurem i w wielu miejscach pokryta złotem. Marmur został jednak zabrany przez Papieży i wykorzystany do budowy bazylik i Watykanu.. A o to kilka fotek:









A tutaj dwa zdjęcia pokazujące jak bardzo ważna jest perspektywa:





W dalszą drogę postanowiliśmy udać się w stronę Kapitolu, mijając po drodze Circus Maximus, czyli starożytny cyrk, którego główna atrakcją były wyścigi rydwanów oraz mniejsze Koloseum, zwane Teatrem Marcellusa:



Niestety w tym momencie piękniejsza część wycieczki zaczęła mieć juz problemy z upałem i zmęczeniem i Kapitol podziwialiśmy tylko z zewnątrz. Ale na pewno tu wrócimy.



Na sam koniec wycieczki Bartek przeczytał w przewodniku, że w pierwszą środę każdego miesiąca wejście do Muzeum Sztuki Nowoczesnej, które właśnie mijaliśmy, jest darmowe, z czego ochoczo skorzystaliśmy. Tym bardziej, że w środku panował przyjemny chłód (tak, pomimo godziny 18 wciąż panował niesamowity upał, który coraz bardziej bardziej doskwierał).



Potem już tylko szybkie zakupy i cieszyliśmy sie w naszym pokoju dwoma cudnymi wynalazkami ludzkości - zimnym prysznicem i klimatyzacją. A wieczorem kolacja a'la Monika&Bartek czyli, spagetti w najlepszym włoskim wydaniu, z polskimi kabanosami, pyszną włoską szynką, pomidorami i oliwkami. Następna relacja już jutro!

1 komentarz:

  1. Super! :) Mnie się Koloseum chyba podobało najbardziej z całej wycieczki - świetnie czuje się tam klimat starożytności, aż ciarki przechodzą :)

    OdpowiedzUsuń