niedziela, 11 lipca 2010

Kapita(o)lny ślub

M: Na szczęście dzisiaj obyło się bez strajków. Korzystając więc z komunikacji miejskiej dojechaliśmy sobie do dzielnicy zwanej Zatybrze. Czekała nas długa wspinaczka na wzgórze Janikulum. W międzyczasie udało nam się kilka razy pomylić drogę, ale twardo pięliśmy się pod górkę. Ze wzgórza rozciąga się niesamowity widok na cały Rzym.







Przy okazji mała dygresja na temat upałów... czyli co wy wiecie o upałach w Rzymie! Temperatura tutaj nie jest jakaś przeraźliwa - maksymalnie osiąga 37-38 stopni. Problemem jest to, że ta temperatura utrzymuje się od godziny 10-11 rano aż do 18. Poza tymi godzinami spada o jakieś 2-3 stopnie. Większym problemem w Rzymie jest wilgotność powietrza, która utrzymuje się na poziomie 83% (dla porównania w Poznaniu jest to około czterdziesci, w Inowrocławiu ok. 25). To wszystko sprawia, że odczuwalna temperatura w Rzymie to około 40-45 stopni. Dodajcie sobie do tego dziewięciogodzinny spacer w tym upale - po kilku minutach od wyjścia z domu jesteśmy zlani potem, massssakra!
A wracając do wycieczki, po wspinaczce na wzgórze odwiedziliśmy jeszcze na Zatybrzu Plac oraz kościół Santa Maria in Trastevere (Trastevere, czyli Zatybrze).



Potem przez most Sykstusa, Wyspa Tyberyjska, Getto i synagoga oraz Forum Boarium, czyli plac, na którym, według legendy, odnaleziono kosz z Romulusem i Remusem.



Przy samym placu mozna odwiedzić Bazylike Santa Maria in Cosmedin, gdzie znajdują sie Usta Prawdy. W czasach starożytnych i średniowieczu wszystkich posądzonych o zbrodnie przyprowadzano tutaj, aby świadczyli o swej niewinności. Jeżeli ktoś zbrodnię faktycznie popełnił, usta odcinaly mu rękę. A dlaczego wyrocznia nie działa już dzisiaj? A na to akurat Rzymianie znaleźli piękne wytłumaczenie. Pewna Rzymianka oskarżona została o zdradę męża. Gdy przyprowadzono ją pod usta, z tłumu wybiegł młody mężczyzna i rzucił się na nią. Tłum potraktował go jako niespełna umysłu i odciągnął od kobiety. Kobieta przed wyrocznią powiedziała, że żaden inny mężczyzna oprócz mężą oraz obcego z tłumu nie trzymał jej w ramionach. Mężczyzną z tłumu był oczywiście kochanek. Wyrocznia obraziła się, że kobiecie udało się ją oszukać i nigdy więcej nie pomagała Rzymianom w sądach.






Ostatnim punktem wycieczki był Kapitol. Nikt z nas nie spodziewał się, że muzeum na Kapitolu jest tak ogromne. Pokoje i korytarze rzeźb, malowideł, arrasów i murów starych świątyń oraz piekny widok na całe Forum Romanum.







A tutaj zabawa Bartka w ekspresje fotograficzne:



A taką wannę zafundujemy sobie kiedyś do swojej łazienki ;)







Po kilku godzinach zwiedzania muzeum czas na relaks na schodach Kapitolu. W ciągu dwudziestominutowego odpoczynku z Kapitolu wyszły trzy śluby, pary młode obrzucone zostały ryżem, monetami, konfetti i wszystkim co tylko możliwe, a nam zebrało się na marzenia. Ślub w Kapitolu? Bartek stwierdził, że może od razu wartoby w Bazylice św. Piotra popytać. Doszliśmy jednak zgodnie do tego, że skromny kościół w Poznaniu nam chyba wystarczy ;) powrót obok Koloseum:





Na zakończenie dnia spagetti produkcji własnej - sos pomidorowo-balsamiczny z krewetkami, szynką parmeńską i oliwkami i pyszne lody :D



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz